wtorek, 29 stycznia 2013

Asura's Wrath


Gra przepełniona gniewem....zdradą....zemstą...i jeszcze większą dawką gniewu..... Zapraszam do wglądu.

Asura's Wrath – fabularna gra akcji wyprodukowana przez CyberConnect2 i wydana w lutym 2012 roku przez Capcom na konsole PlayStation 3. Dynamiczny i efektowny slasher. Wcielamy się w nim w tytułowego Asurę, półboga i obrońcę ludzi, który został zdradzony przez swoich pobratymców. Nieustraszony wojownik poprzysięga zemstę na wszystkich przeciwnikach. Gra jest wykonana w konwencji hack & slash, w której zmierzymy się z przeciwnikami wykorzystując nadprzyrodzone moce naszego bohatera oraz boskie wsparcie. Została zbudowana na bazie mitologii azjatyckiej przeniesionej w realia science fiction. Cała historia obraca się wokół starożytnych legend, których akcja toczy się w nowoczesnym, ale pełnym magii miejscu. Dzięki takiemu podejściu otrzymujemy bardzo nietypowy, a przy tym atrakcyjny świat. Sterowany przez nas bohater jest półbogiem zdradzonym przez swoich braci. Jego córka została porwana, a on sam wygnany na Ziemię. Teraz napędzany gniewem stara się odzyskać utraconą pozycję. Na drodze stają mu pozostali bogowie, którzy przyczynili się do jego zdrady, a teraz nie chcą dopuścić by Asura (swoją drogą w trybie maksymalnego wkurwienia przypominał mi Naruto opanowanego przez Kyubiego) odzyskał dawną moc. Kierując poczynaniami bohatera, musimy zmierzyć się z poszczególnymi bossami, a walka z nimi stanowi jeden z ciekawszych elementów całej rozgrywki. Nasi wrogowie, jak na bogów przystało, mają ogromne rozmiary, począwszy od gigantów o rozmiarze wieżowca, a skończywszy na tytanie wielkości całej planety. Gra zbudowana na podobnym silniku co God of War 3 czy Castlevania: Lords of Shadow, bardziej przypominała mi 17 odcinkowe anime niż grę, ponieważ zawiera dużo przerywników i interaktywnych filmików ( to był akurat plus ;) ) gdzie możemy aktywnie uczestniczyć w rozwoju fabuły filmowej, w sumie nie możemy....wręcz musimy ! ponieważ za brak aktywności podczas takiej filmowej rozgrywki, nie otrzymujemy żadnych punktów (pomijając to, że dostajemy niezłego łupnia), a uwierzcie mi - punkty prędzej czy później się przydadzą, najlepiej w jak największej ilości co by odblokować jak najwięcej Asurowych zasobów i niespodzianek. Muzyka - wręcz prześwietna, ogromny atut tej gry, delektowałem się każdym kawałkiem z osobna, bardzo klimatyczna, nawiązująca do dalekiego wschodu i budująca odpowiednią atmosferę, bardzo dobrze dopasowana do całości gry. Moim zdaniem, jedna z lepszych ścieżek gejmowych ever, bardzo mi się podobała i podobuję do tej pory. Co do szeroko pojętej rozgrywki - zróżnicowana, człowiek miał wrażenie, że ogląda jakieś super epickie anime przepełnione superbohaterami, bogami, monstrualnymi potworami i innymi herosami, przy tym dosyć często się przez to zagapiał i miał opóźniony powrót do gry ;) (chociaż mi to osobiście nie przeszkadzało, było na czym oko zawiesić). Czasami z tego nadmiaru wydarzeń na ekranie, człowiek może pogubić się wciskając odpowiednie przyciski, ale dla wyjadaczy God of War'a czy Castlevanii nie powinno to stanowić większego problemu, kwestia przyzwyczajenia i czujności ekranowej. Samą grę można przejść w ciągu jednego dnia (mi to zajęło 7 godzin) i szkoda trochę, że tylko siedem...ale cóż...coś za coś, ideów nie ma. Filmiki - w dużych ilościach, więc wielcy zapaleńcy nieustannego napieprzania w pada bez chwili oddechu będą mocno zawiedzeni, w Asurze często są przerywniki filmowe, dla jednych będzie to plus, dla innych minus, mi osobiście to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie - oglądało się je całkiem fajnie, nie straszyły kiepską grafiką ani dłużyznami. Sama konstrukcja zarówno gry jak i filmików jest mocno anime'owa - tzn. dosłownie tak jakby najzwyczajniej w świecie oglądało się anime, z krótkimi reklamami w połowie i filmikiem zapowiadającym następny odcinek na końcu danego chaptera. Fabuła - dosyć ciekawa z fajnym motywem zdrady w tle, nie jest to może nic odkrywczego, ale jest ładnie poprowadzona, rozbudowana tam gdzie jest to konieczne a nawet zawiera w sobie parę ciekawych smaczków. Klimat - mroczny, z lekką gdzie nie gdzie nutką pozytywnych wibracji, dużą dawką heroizmu i patosu. Postacie - nieszablonowe, bardzo zróżnicowane, każda z nich ma swoją historię, indywidualny sposób zachowania i motywy nimi kierujące, zdecydowanie zapadają w pamięć i nie tworzą sztucznego tła. Podsumowując jest to gra godna polecenia przede wszystkim dla fanów mangi i anime, z racji tego, iż zawiera w sobie dużo charakterystycznych rzeczy, z których przeciętny mangowiec będzie bardzo zadowolony. Przede wszystkim polecam to dzieło cierpliwym graczom, bo mogą się trochę tych filmików jednak naoglądać. Suma sumarum - zdecydowany It's a must dla fanów dalekiego wschodu i ciekawa propozycja dla pozostałych graczy ;)

Screeny: 


sobota, 19 stycznia 2013

Shōgatsu san-ga-nichi czyli Sylwester 2013 po japońsku

Artykuł opóźniony z racji braku dostępu do neta przez ostatnie 2 tygodnie, ale postaram się teraz nadrobić zaległości ;). Dzisiaj parę słów o japońskim Sylwestrze, jak Japończycy witają Nowy Rok ?, jak wyglądają obrzędy związane z godnym przywitaniem Nowego Roku i zabawa noworoczna ?, odpowiedzi na te i wiele innych dręczących was pytań znajdziecie poniżej, także zachęcam do czytania.


Shōgatsu san-ga-nichi (jap. 正月 三が日 Shōgatsu san-ga-nichi, dosł. trzy dni stycznia) – japoński Nowy Rok (powszechnie używa się zwrotu o-shōgatsu, gdzie o- jest przedrostkiem honoryfikatywnym). Jest formalnym świętem państwowym w dniu 1 stycznia, ale zwyczajowo i o różnym charakterze obchodzi się do 3 stycznia. Jest to nie tylko czas zabawy i spotkań z bliskimi, ale także szansa na pozamykanie starych spraw, rozpoczęcie życia od nowa i zapewnienie sobie szczęścia w przyszłości. Przygotowania do obchodów Nowego Roku zaczynają się od susu-harai (także susu-haki) - porządków domowych. Składają się na nie czynności, dzięki którym domostwo ma wejść w nadchodzący rok oczyszczone ze złych wspomnień. Pierwszą z nich jest sprzątanie. Usuwane, a czasem spalane, są rzeczy dawno nieużywane, zbędne i związane z przykrymi momentami życia. Kolejnym krokiem jest udekorowanie domu. Po obu stronach wejścia do domu ustawiane są kado-matsu - ozdoba złożona z trzech ostro przyciętych bambusów związanych słomą ryżową i przystrojonych gałązkami sosny. Jest ona miejscem zamieszkania Toshigami, bóstwa zapewniającego dobrobyt i urodzaj. Charakterystyczną dekoracją jest też shime-nawa, czyli wisząca kompozycja ze słomy ryżowej i poskręcanego w zygzakowaty wzór papieru. Ma ona odganiać złe duchy. Wcześniej przygotowuje się także niektóre potrawy np.: ryżowe ciasteczka mochi jedzone razem z zupą zōni oraz toso - ceremonialne, ostre sake z dodatkiem ziół. Przed nadejściem Nowego Roku należy również złożyć ofiary bóstwom. Składają się one zazwyczaj z mochi, suszonych daktyli, nasion sosny, ryb, mięczaków, czarnej fasoli, kwiatów i owoców (zwykle mandarynek). Przed shōgatsu należy też wysłać okolicznościowe kartki z życzeniami, które nazywają się nenga-jō. Wszystkie przygotowania muszą zostać zakończone przed nocą 31 grudnia. Wieczór poprzedzający shōgatsu tradycja nakazuje spędzić z rodziną. W czasie Nocy Noworocznej Japończycy odwiedzają świątynie lub oglądają programy noworoczne w telewizji. Najważniejszym wydarzeniem jest 108 uderzeń świątynnych dzwonów (joya-no kane). Ich bicie ma wypędzić stary rok, uwolnić ludzi od grzechów i dać im nową nadzieję. Ranek 1 stycznia rodziny spędzają na wspólnych modlitwach przed domowymi ołtarzami. Podejmują tam noworoczne postanowienia i wypowiadają życzenia. Używa się do tego lalek darumy. Posiadają one tylko głowę i nie mają oczu. Podczas składania prośby lalce domalowywane jest jedno oko. Jeśli życzenie się spełni dorysowuje się też drugie, a jeżeli nie, to daruma zostanie spalona w następną Noc Noworoczną. Tradycyjnie w pierwszy dzień roku wręcza się dzieciom podarki, czyli o-toshidama. Są to zwykle pieniądze włożone w koperty. Zwyczaj ten zobowiązuje do dawania prezentów nie tylko własnym dzieciom, ale także tym pochodzącym z zaprzyjaźnionych rodzin. Noworoczny poranek to także czas, gdy roznoszone są kartki z życzeniami. Tego dnia należy także obowiązkowo odwiedzić świątynie. Drugi dzień obchodów Nowego Roku wiąże się z wieloma tradycjami i obyczajami:hatsu-yume - dosł. pierwsze marzenie sennne i wróżba, dotycząca interpretacji snu z nocy 1 na 2 stycznia, pomyślność zapewnia sen o górze Fuji, zielu oberżyny, sokołach i jastrzębiach;hatsu-ni - przyjęcie przez właścicieli sklepów pierwszego towaru w roku;kaki-zome - pierwsza kaligrafia, przedstawia ona często noworoczne postanowienie; Genshi-sai - dworska ceremonia odbywająca się w Pałacu Cesarskim, której częścią jest taniec gagaku wykonywany w obecności cesarza i dworu. Do popularnych zwyczajów noworocznych należy także wkładanie pod poduszkę zapewniającego szczęście obrazka z Shichi-fukujin (Siedmioma Bogami Szczęścia) lub z takara-bune (statkiem wiozącym tych bogów i ich skarby) oraz talizmanu baku, który odpędza złe sny. Shōgatsu jest także czasem zabawy i odpoczynku. Tradycyjne noworoczne gry to: hane-tsuki - rodzaj japońskiego badmintona, odbijanie paletką specjalnej lotki, popularne wśród dziewczynek; tako-age - puszczanie latawców; karuta - gra karciana, jej znajomość świadczy o wykształceniu i wiedzy. Polega na połączeniu w pary 200 kart ilustrowanych fragmentami poematów, przysłów, portretami postaci historycznych i rysunkami kwiatów. Sędzia odczytuje część tekstu, a gracze muszą odszukać jego zakończenie. Wygrywa ten, kto pierwszy pozbędzie się wszystkich kart, a przegrany zakłada worek na głowę.  sugoroku - gra planszowa przywieziona do Japonii z Chin w VI w., potrzebne są do niej dwie kostki do gry oraz po 15 krążków białych i czarnych. Festiwale i rytuały związane tematycznie z Nowym Rokiem trwają do początku lutego. 7 stycznia to dzień spożywania nana-kusa-gayu - kleiku na 7 ziołach, który ma chronić przed 7 rodzajami chorób. Po tym terminie można usunąć kado-matsu. Kagai-mochi to podwójny placek ryżowy ozdobiony noworocznymi symbolami. Zjadany jest 11 stycznia i wtedy jest tak zeschnięty i twardy, że trzeba go rozbijać młotkiem. Tradycja zabrania go kroić, ponieważ jest to równoznaczne ze zniszczeniem swoich szans na szczęście. Placek spożywa się wraz z zupą, a ceremonia ta nazywa się kagami-biraki. Rodzinne obchody świąteczne kończą się z dniem 14 stycznia. W ogniskach palone są wtedy ozdoby, ludzie bawią się przy muzyce, śpiewie i jedzeniu. Dzień ten uważany jest także za najlepszy czas do zawierania umów przedmałżeńskich. Ciekawostką jest to, iż Sylwestra najbardziej oczekują dzieci, gdyż tego właśnie dnia otrzymują one od dorosłych pieniądze jako prezenty. Także moim skromnym zdaniem warto chociażby raz do roku zasmakować takiego dalekowschodniego Sylwestra, poznać jego urok, zabawić się z przyjaciółmi wśród azjatyckich rytmów i Japońskiej braci a przede wszystkim dać się mile zaskoczyć różnorodnością atrakcji, jakie czekają tam na miejscu w tym wyjątkowym okresie.

Kilka sylwestrowych fotek:




















czwartek, 20 grudnia 2012

"Meri Kurismasu and a Hapi Nju Jer" czyli Gambatte Święta w Japonii


Już w połowie listopada rozpoczyna się celebrowanie Bożego Narodzenia w Japonii. W ciągu kilku tygodni większość hotelów, restauracji, lotnisk, sklepów, czy stacji kolejowych zostanie uroczyście przystrojone lampkami, sosnowymi wieńcami, czy imitującymi wygląd Świętego Mikołaja figurami wraz z towarzyszącymi mu reniferami oraz chórkiem dmących w trąby aniołków. To wydaje się być zaskakujące, ale Japończycy obchodzą chrześcijańskie święto powszechnie i z entuzjazmem. Z racji wyznawanej w Kraju Kwitnącej Wiśni religii nietrudno się jednak domyśleć, że tylko dla znikomego procentu Chrześcijan (0,7 % populacji) jest to święto religijne.Święta Bożego Narodzenia, szczególny okres w roku,  czas spotkań z rodziną, rozmów z bliskimi osobami i składania im pełnych ciepła życzeń. Od ponad czterdziestu lat “magię świąt” odczuwać można również w Japonii, gdzie elementy Chrześcijańskiej tradycji przyjęły się znakomicie. Oczywiście odpowiednio zmienione, przetworzone w ten charakterystyczny dla potomków samurajów sposób. Dajmy się więc ponieść magii świąt i przyjrzyjmy się, jak nasze tradycyjne święta obchodzone są w “Kraju w Którym Dużo Ludzi Jeździ Metrem w Ścisku”. To bardzo interesujące, jak  pewne zwyczaje wpasowały się w odmienne ramy obyczajowe.

Japonia jest krajem całkowicie odciętym od korzeni tradycji Bożego Narodzenia względami historycznymi i kulturowymi. Stany Zjednoczone i Europa z wiadomych względów obchodzą to święto, ale popularność tego szczególnego okresu w roku jest w przypadku kraju samurajów dość zaskakująca. Odpowiedź na tę kwestię jest jednak stosunkowo prosta: komercjalizacja i względy czysto handlowe. O ile ten aspekt świąt jest u nas maskowany względami religijnymi, w Japonii jest widoczny jak na dłoni, tuż obok Walentynek i Halloween. Wielkie kupowanie i szał obniżek w sklepach. W Japonii wyznaje się Shintoizm i Buddyzm, więc sytuacja, kiedy cały kraj nagle zaczyna dekorować się w związku z gwiazdką faktycznie daje sporo do myślenia.W sklepach oglądamy napisy “Merry Christmas”, na ulicach jak grzyby po deszczu wyrastają rzędy przyozdobionych lampkami choinek, a tuż obok nich stoją kwestujący Mikołaje. Nie chcę wyjść na gajdzina-hipokrytę, bo ten sam proceder co roku rozgrywa się również u nas w Polsce, ale jednak trudno mi zaakceptować widok Rudolfa (renifera o czerwonym nosie), stojącego przy jednym z większych sklepów w dzielnicy Roppongi w Tokyo. Możemy również posłuchać znanych kolęd, które w tym okresie rozbrzmiewają z głośników w centrach handlowych. Niektórzy co bardziej nowocześni nawet wprowadzają do swoich domów choinki ze świecącymi lampkami. Przejmujący chłód, śniegowe zaspy, ciemne niebo, przejmujący chłód i mróz w północnej części kraju – tak wygląda typowa zima w Japonii. Ma na to również wpływ bliskość Morza Japońskiego, gdzie często się odnotowuje jedne z bardziej obfitych opadów śniegu na świecie. Jest to również kraj, gdzie nadal w wielu domach na wsiach zdarzają się domy bez okien na parterze, co zbliżało do siebie członków rodziny. Osoby te zbierają się razem wokół kotatsu (wpuszczony w podłogę niski stolik przykryty kocem, służący do ogrzewania) i wspólnie oglądają telewizję, czy rozmawiają. Teraz tradycyjny do niedawna zwyczaj mieszkania wielopokoleniowych rodzin pod jednym dachem stopniowo zanika. Dorośli są też zbyt zajęci na spędzanie czasu ze swoimi dziećmi. Dlatego te zimowe wieczory stały się idealnym polem dla wprowadzenia zachodniego zwyczaju świętowania narodzin Jezusa Chrystusa. Najprawdopodobniej wszystko zaczęło się jeszcze w XVI wieku, gdy Chrześcijańscy misjonarze po raz pierwszy przybyli do Japonii. Na przestrzeni lat wszystko jednak się poprzekręcało i sporo dzieci w Japonii myśli, że Boże Narodzenie, to urodziny Świętego Mikołaja. Znana jest również pewna opowieść sprzed kilkudziesięciu lat, gdy doszło do wysokiego kalibru kulturowego faux pass. Japoński sklep w tokijskiej dzielnicy Ginza za wszelką cenę chciał być nowoczesny i sprawiać zachodnie wrażenie. W rezultacie na wystawie umieszczono naturalnej wielkości podobiznę uśmiechniętego Świętego Mikołaja. Nie byłoby w tym pewnie nic szokującego, gdyby nie fakt, że święty został w brutalny sposób przybity do krzyża. Podobno miało to miejsce w pierwszym roku amerykańskiej okupacji Japonii po II Wojnie Światowej (1945 r.). Jak wspomina pewien amerykański pracownik firmy Motorola: “Japończycy wiedzieli, że chodzi o ‘tego gościa z białą brodą w czerwonym stroju’ i że jest w tym akcent religijny. W rezultacie ktoś wpadł na pomysł w postaci ukrzyżowanego Świętego Mikołaja na sklepowej wystawie”. To były czasy, gdy Japończycy próbowali uzyskać akceptację ze strony zachodnich państw i pokazywali za wszelką cenę, jak państwo się unowocześnia i przyjmuje zachodnie standardy. Rezultatem tego była nowa tradycja świąt, która od ok. 1960 r. przyjęła się na stałe w Japońskim kalendarzu. Trudno jednak spodziewać się, by ludzie z Kraju w którym jest "Chleb" ale nie taki jak w Polsce przyjęli zachodni wynalazek bez pewnych “usprawnień”, z których są doskonale znani. Nie mają one religijnego wymiaru, ale ludzie przyjęli tradycję świątecznych dekoracji, kupowania sobie nawzajem prezentów oraz spożywania specjalnych, świątecznych potraw. Na zachodzie wyprawa do restauracji KFC na świąteczny obiad kojarzy się raczej z ostatecznością, odruchem bezsilności i pasuje do ludzi żyjących samotnie, bo nikt normalny nie zamieniłby rodzinnego ucztowania w domu  na panierowane skrzydełka w pozbawionym duszy, plastikowym fast foodzie. Innego zdania są niektórzy Japończycy, którzy lubią tłumnie udawać się do KFC w trakcie Świąt Bożego Narodzenia. Amatorzy kurczaka potrafią tam stawać w długich, ciągnących się parę metrów kolejkach, byle tylko dostać się do kasy i zamówić specjalny, świąteczny kubełek pułkownika Sandersa. Są różne teorie, gdzie ta dziwna tradycja miała swój początek. Wydaje mi się, że sekret tkwi w tradycji amerykańskiej, gdzie indyk stanowi jedną z potraw w trakcie świąt. Jako, że ten rodzaj mięsa nie jest popularny w Japonii i przez to też trudno dostępny, ludzie sięgnęli po substytut w postaci łatwiej dostępnego kurczaka. Niemały udział w tym miał sam koncern KFC, który w latach 70 zdołał przekonać cały naród, że jedzenie kurczaka jest świąteczną tradycją w Stanach Zjednoczonych. Samo logo restauracji ma również świąteczne, biało-czerwone kolory, co pomogło w upowszechnieniu tego mitu, nie wspominając o pułkowniku Sandersie. W odpowiednim stroju wygląda on jak brat bliźniak słynnego Świętego z Bieguna Północnego. Kolejną, mocno niedorzeczną tradycją, jest zwyczaj kupowania pełnych cukru, mocno lukrowanych ciast świątecznych. Można je nabyć w wielu piekarniach i cukierniach przed świętami. Najczęściej są to białe ciasta o smaku waniliowym, udekorowane truskawkami i świątecznymi ozdobami. Ciasta te mają specjalne miejsce w japońskiej kulturze, bo właśnie od nich wzięło się pewne popularne powiedzenie, dotyczące kobiet po 25 roku życia. W Japonii przyjęło się, że po upływie tego terminu, kobiety tracą ważność i nie są już atrakcyjnymi kandydatkami na dziewczyny, czy żony. Stąd sentencja: “Nikt nie chce świątecznego ciasta po dwudziestym piątym”. Osobiście nie wierze, by to miało w dzisiejszych czasach jakiekolwiek znaczenie, a na pewno nie jest miłe w stosunku do kobiet. Stwierdziłem jednak, że wymaga to wzmianki. Święta Bożego Narodzenia w Japonii pozbawione są religijnego kontekstu i pełnią funkcję drugich walentynek, stanowiąc najlepszą okazję na spotkanie z ukochaną osobą oraz spędzenie kilku niezapomnianych chwil we dwoje. Idealnym miejscem na poczucie świątecznego ciepła i bliskości są hotele miłości. Ten Japoński wynalazek pozwala wynajmować parom pokoje na godziny, by móc oddać się chwili zapomnienia we dwoje w komfortowych warunkach. Nic dziwnego, że podobna instytucja przyjęła się w Kraju w Którym Są Smaczne Łososie, gdzie z powodu przeludnienia miast i ciężkiej sytuacji mieszkaniowej całe rodziny mieszkają często w jednym, dużym pokoju. Jest on przedzielony papierowymi ścianami, więc  intymność jest to mało możliwa. “Hotel Chapel Christmas” to jedna z popularniejszych sieci hoteli świątecznych, które pozwolą – niezależnie od pory roku i daty – przeżyć magię świąt we dwoje. Z tego właśnie powodu miejsca te są mocno oblegane w drugiej połowie miesiąca. Dwudziesty czwarty grudnia to też znakomita okazja, by wyznać miłość swojej ukochanej/ukochanemu. Wigilia to świetny moment na randkę, z czego w pełni korzystają hotele i restauracje, oferując specjalne niespodzianki dla wszystkich zakochanych par. Ot, kolejna mocno zaskakująca tradycja. Nieznajomość religijnego znaczenia zupełnie tutaj nie przeszkadza, bo Japończycy z charakterystyczną dla siebie manierą przerobili wszystko na swój indywidualny sposób, skupiając się na samej atmosferze święta. Jak wiadomo bóstwa buddyjsko-shintoistyczne wyraźnie nie mają nic przeciwko temu, by obok nich pojawił się Św. Mikołaj, Jezus, Matka Boska oraz aniołki (ich wizerunki zdobią popularne w Japonii kartki świąteczne). Bożego Narodzenia nie obchodzi się tam jak u nas – rodzinnie, przy jednym stole, razem z najbliższymi osobami. Jest to taka sama okazja, jak wspomniane wcześniej Walentynki. Rodzice wracają do domu z pracy (w Japonii nie jest to dzień wolny od pracy) i robiąc codzienne zakupy dorzucają do koszyka “kurismasu keeki” (christmas cake) – bardzo słodkie, tortowe ciasto z tonami kremu i grubą warstwą czekolady oraz drobne prezenty dla dzieci (prawdziwy hit sklepowy, bo jest popularne, a nie ma zwyczaju wypiekania go samodzielnie w domu). Wieczorem wspólnie je spożywają, racząc się do tego innymi specjałami (kurczak), wręczają upominki i to w sumie zamyka całą sprawę. Świętują najczęściej ludzie młodzi, którzy napędzają też komercyjną machinę kupując prezenty i dekorację. Dość często tego szczególnego wieczoru spotykają się w restauracjach, gdyż święto to przeistoczyło się po części w kolejne święto zakochanych. Popołudnie i sama noc wigilijna należą dla zakochanych par i to świetna okazja, by zrobić dobre wrażenie na swoich ukochanych. Kosztowne prezenty, markowe ubrania, biżuteria i wystawna kolacja w restauracji zdecydowanie zwiększają szansę na kwitnący związek! Okazja ta jest też świetnym momentem, by poprosić swoją ukochaną o rękę, czy też wyznać swoje uczucia. Nic więc dziwnego, że w tym czasie popularne restauracje pękają w szwach i zdobycie stolika bez rezerwacji praktycznie graniczy z cudem. Tak oto typowo chrześcijańskie święto wkradło się w serca obywateli Nipponu i stało się częścią ich życia – szansą na odnowienie więzi ze swoimi rodzinami, jak i pobudzenie w sercu nadziei na osobiste szczęście. Tak więc: GAMBATTE ŚWIĘTA! (“gambaru”: popularny japoński czasownik, zachęcający inną osobę do wykonania trudnego zadania). Japonia nie jest krajem Chrześcijańskim, więc ma do Świąt zupełnie inne podejście, niż Europejczycy. Przez okres dwóch miesięcy sklepy pękają w szwach od stylowych dekoracji, a z głośników dobiega utrzymana w odpowiednim klimacie muzyka. Jednak tuż po świętach sklepy wracają do poprzedniego stanu, jak gdyby nigdy nic. Dekoracje zostają spakowane do pudełek, część zostaje wyrzucona na śmietnik i czar pryska dosłownie z dnia na dzień. Zbliża się nowy rok, więc musi być tradycyjnie i poważnie, więc wszelkie ozdoby i iluminacje znikają bez śladu. Taki jest właśnie wymiar Bożego Narodzenia w Kraju, Gdzie Czasem Trzęsie Ziemia. Pojawia się i jak gdyby nigdy nic bezszelestnie znika, by za kilka miesięcy powrócić ponownie,z całą gamą charakterystycznych rekwizytów. U nas choinki i ozdoby straszyć będą jeszcze przez następne dwa miesiące,  często aż do świąt Wielkanocnych. Wiadomo, Polak – stworzenie sentymentalne.

Na zakończenie, korzystając z okazji, chciałbym życzyć wszystkim czytelnikom mojego bloga - Wesołych Świąt !! Szczęśliwego Nowego Roku !!! Wspaniałych prezentów choinkowych, udanej imprezy Sylwestrowej i wiele, wiele mangowych radości i animowych wrażeń w nadchodzącym roku 2013 ;)


A oto tegoroczna Christmasowa galeria: